środa, 1 czerwca 2011

"Więzień" Jesus Sanchez Adalid



„Luis Maria Monroy de Villalobos to młody szlachcic żyjący w XVI wieku, który dorasta, snując fantazje rozbudzone w nim przez opowieści rycerskie. Marzy też, by wstąpić do wojsk królewskich. W jego losach odnajdujemy wszystkie osobliwości ówczesnej Hiszpanii- kraju Cervantesa, mistyki i wzniosłych ideałów, irracjonalnych wobec okrucieństw wojennych, na jakie epoka ta była skazana. Posłuszny ostatniej woli ojca, wyrażonej w testamencie, młody Monroy udaje się do legendarnego zamku w Belvis, by służyć jako paź, a w końcu zostać rycerzem, jak nakazywała tradycja. Okoliczności życiowe zawiodą go na służbę u Karola V. Stamtąd wyruszy wraz z flotą Filipa II, by wziąć udział w jednym z najbardziej absurdalnych i katastrofalnych w skutkach przedsięwzięć wojennych w historii.”
Jak już zapewne część z Was zauważyła ostatnio namiętnie zaczytuję się w powieściach historycznych.  Uwielbiam przenosić się do minionych czasów, obserwować dworskie maniery, dawną kurtuazję, krwawe potyczki czy intrygi.  Tym razem, podczas lektury „Więźnia” pióra Jesusa Sancheza Adalida, zawędrowałam aż do szesnastowiecznej Hiszpanii.
Hiszpania to kraj, o którym czytam stosunkowo rzadko. Dużo bliższa memu sercu jest melancholijna Anglia okresu wiktoriańskiego lub ta szesnastowieczna, pełna spisków, dworskich romansów, co tu dużo mówić- pełna Tudorów. Mówiąc otwarcie, lektura „Więźnia” nie zmieniła tego stanu rzeczy.
Książka jest napisana przystępnym językiem, a jej grubość okazuje się być pozorną- duża czcionka i szerokie marginesy gwarantują szybkie przebrnięcie przez to ponad sześćset stronicowe tomiszcze. O ile początek książki pokonałam bez większych problemów, o tyle jej koniec zaczął mnie nudzić. Być może wynika to z przesycenia opisami wojennymi, za którymi nie przepadam w  nadmiernych ilościach. Nie polubiłam się także z głównym bohaterem- w pewnym momencie zaczął mnie zwyczajnie irytować zbyt „marysuistycznym” zachowaniem. Coby nie było, żem maruda straszna- na plus autorowi mogę zapisać nienachlany wątek romansowy.
„Więzień” to pierwsza część trylogii, kolejne tytuły to „Brama wezyra” oraz „Rycerz zakonu Alcantara”. Sama nie wiem czy sięgnę po następne tomy- jeśli przypadkiem wpadną w moje ręce, przeczytam z ochotą, jednak nie zamierzam wypatrywać ich wśród księgarnianych półek. Dlatego też decyzję, czy warto zapoznać się z twórczością Jesusa Sancheza Adalida pozostawiam Wam.
Ode mnie: 3/6
Za egzemplarz recenzyjny serdecznie dziękuję sieci Matras.

18 komentarze:

kasandra_85 pisze...

Te "przesadne opisy wojenne" troszkę mnie odstraszają, ale nie mówię książce "nie":). Może w przyszłości najdzie mnie ochota, bo recenzja brzmi ciekawie:)
Pozdrawiam!!

Annalynne. pisze...

A mi się sam opis i okładka spodobały, o! xD I zamierzam przeczytać, bo historię przedstawianą w książkach - kocham. W sumie mnie nawet swoją recenzją nie zniechęciłaś, bo ja wiem swoje ^^"

[magiksiazek.blog.onet.pl]

@lma pisze...

Chyba nie sięgnę po tę książkę, ale kto wie ;)

LadyBoleyn pisze...

Czytałam i przyznam, że mam miłe odczucia do tej książki. ;) Może faktycznie główny bohater był lekko wyidealizowany, ale posiadał w sobie coś takiego ciekawego, przyciągającego. ^

Dominika S. pisze...

Mam podobnie jak Kasandra, opisy wojenne to raczej nie dla mnie. Ale z drugiej strony ostatnio też nabrałam ochoty na jakąś powieść historyczną. Trudny orzech do zgryzienia :)

Querida pisze...

Mam ją na półce i po lekturze Twojej recenzji jeszcze bardziej chcę ją przeczytać, żeby zobaczyć, jak ją odbiorę;)

UpiornyGroszek pisze...

kasandra_85: Może trochę przesadziłam z tymi opisami wojennymi :) Po prostu ostatnio czytałam za dużo literatury historycznej, chyba czuję przesyt ^^

Annalynne: Zniechęcać absolutnie nie chciałam :) "Więzień" może się podobać, w sumie to całkiem przyzwoite czytadło :)

@lma: Dokładnie, kto wie ;)

LadyBoleyn: Miał swój urok, momentami ;) Przez resztę czasu irytował mnie swoją doskonałością.

Dosiak: Wielu osobom "Więzień" podobał się bardziej niż mnie, więc może nie warto go tak od razu skreślać?

MirandaKorner: W takim razie czekam na Twoje wrażenia po lekturze :)

Annalynne. pisze...

Jeżeli chodzi o "Tunele", to z nimi, jak z "Harrym Potterem". Nie jest dla wyznaczonej grupy wiekowej. Mogą go przeczytać zarówno starsi jak i młodsi, jak to w fantastyce. Ja bym spróbowała na Twoim miejscu ;)

Dodaję do linków.
[magiksiazek.blog.onet.pl]

Klaudia Bacia pisze...

Powinna mi się podobać, jak na nią wpadnę ;]

Deline pisze...

Moim zdaniem ta książka jest ciekawa i myślę, że jakoś bym przez nią przebrnęła. Czy mi się spodoba? Z chęcią sprawdzę ;)

KamCia pisze...

I znowu ta nieszczęsna historia... Ponieważ niezbyt za nią przepadam, nie sięgnę po tą książkę.

Rudzielec pisze...

Mimo że nie przepadam za książkami historycznymi to coś czuje, że będę musiała po jakąś sięgnąć i spróbować jeszcze raz przeczytać;) Może coś się zmieniło i polubię.

Insane pisze...

Raczej nie przeczytam; nie dla mnie :) Pozdrawiam!

Klaudia pisze...

Bardzp lubię książki historyczne, po tą może sięgnę, ale najpierw musi pojawić się w bibliotece

Malina pisze...

Książki takie jak ta, to raczej nie dla mnie.Pozdrawiam.

Rapsodia pisze...

Odczuwam niechęć do trylogii, więc raczej po tę też nie sięgnę.
Pozdrawiam! :)

aniusiaczek92 pisze...

Nie Ty jedna lubisz przenosić się w czasie ;) Co się tyczy tej książki, to sama nie wiem czy ją przeczytam, bo trochę ocena mnie odpycha - tylko 3/6... Ja w przeciwieństwie do Ciebie lubię opisy walk itp. "Potop" był bardzo przyjemną dla mnie lekturą(wykluczając wątek Kmicica i Oleński; w ogóle Kmicica bym wywaliła;P). Choć o Hiszpanii nie czytam zbyt wiele(nigdy nie trafiam na takie książki), to bardzo intryguje mnie ten kraj ;)

Karolina Małkiewicz (Isadora) pisze...

Podoba mi się Twoja recenzja, ramy czasowe powieści, choć trochę niepokoi mnie ocena 3/6. Jednak jeśli tylko będę miała okazję, z przyjemnością sama się przekonam, czy warto ją przeczytać.:)

Pozdrawiam serdecznie!

Prześlij komentarz

 
Wordpress Theme by wpthemescreator .
Converted To Blogger Template by Anshul .