sobota, 19 lutego 2011

"Claude i Camille" Stephanie Cowell



„W połowie XIX wieku młody Claude Monet postanawia, że woli cierpieć niewygody związane z życiem malarza, aniżeli przejąć rodzinny interes. Wbrew ojcu, uzbrojony jedynie w marzenie, by stworzyć w sztuce nowy styl- wyrusza do Paryża. Tam napotyka nieprzewidziane przeszkody: odrzucenie przez kręgi artystyczne, skrajną biedę, samotność. Na szczęście zaprzyjaźnia się z Renoirem, Cézannem, Pissarem, Manetem- nazwanymi później impresjonistami. Przełomem w życiu Moneta okazuje się spotkanie z piękną i tajemniczą Camille Doncieux. On zakochuje się w niej do szaleństwa, ona, kobieta z wyższych sfer, porzuca dostatki i zostaje żoną niedocenionego artysty. A także muzą, najlepszym przyjacielem, namiętną kochanką i matką dwojga jego dzieci. Lata ich małżeństwa upływają pod znakiem walki o przetrwanie i sukces artystyczny oraz licznych nieporozumień, ale przede wszystkim wielkiej miłości. Opowiedziana przez Stephanie Cowell historia tego burzliwego związku jest romansem najwyższych lotów.”
Na powieść Stephanie Cowell miałam ogromną chęć odkąd pierwszy raz ujrzałam okładkę owej książki. Świeżo po lekturze z czystym sumieniem stwierdzam, iż intuicja i tym razem mnie nie zawiodła.

Opis widniejący z tyłu oprawy skupia się przede wszystkim na romansie między malarzem i Camille. Taki sam wniosek wysnuć można chociażby z tytułu dzieła pani Cowell. Nic bardziej mylnego- owszem, mamy piękną i nieco zakazaną miłość, jednak nie jest ona wysunięta na pierwszy plan, a raczej stanowi swoiste „spoiwo” splatające pozostałe wątki. To od uczucia do Camille zależy życie i sztuka Moneta. Obawiam się, że fanki płomiennych romansów z „szerokim w barach, wąskim w biodrach” mężczyzną w roli głównej mogą poczuć się zawiedzione ;)
Moją większą uwagę przykuł świat bohemy artystycznej nakreślony przez autorkę. Pisarka kreuje świat zubożałych malarzy połączonych iście „muszkieterowską” przyjaźnią. Notabene powszechnie znana fraza „Jeden za wszystkich, wszyscy za jednego” parokrotnie pojawia się na kartach powieści. Artyści mogą liczyć na lojalne wsparcie, dzięki czemu udaje im się przetrwać w wymagającym paryskim środowisku w tych trudnych czasach. Pomimo talentu impresjonistom często brakuje na czynsz lub chleb, a tworzone przezeń obrazy okazują się nie być łatwo chodliwym towarem. Niestety, geniuszy zazwyczaj docenia się po śmierci (żeby nie szukać daleko wystarczy spojrzeć na nasze rodzime podwórko i sylwetkę Norwida, który zmarł w przytułku).
Przyznaję, że na początku nie pochłonął mnie styl autorki- nieco toporny, czasem niechlujny czy niedbały. Wrażenie to zniknęło po kilkudziesięciu stronach. Sama nie jestem w stanie stwierdzić, czy wyniknęło to z poprawy stylu czy też na tyle wsiąknęłam w przedstawioną historię, że przestało mi to przeszkadzać.
Na byłabym sobą, gdybym na koniec nie zamieściła zachwytów nad okładką. Umieszczenie dzieła Moneta nie wydaje się oryginalnym ani innowacyjnym pomysłem, a mimo to okładka cieszy oko pastelowymi barwami i zachęca do lektury.

Ode mnie: 4,5/6

Za książkę serdecznie dziękuję wydawnictwu Bukowy Las.
***
Ten tydzień, chociaż nic na to nie wskazywało, okazał się strasznie pracowity. Z trudem potrafiłam znaleźć parę minut dziennie na lekturę. Dopiero teraz udało mi się napisać powyższą recenzję, dosłownie chwilę po skończeniu powieści. A teraz czeka na mnie nadrabianie blogowych zaległości ;)

27 komentarze:

Lena173 pisze...

Z nie wiadomych mi przyczyn okładka całkowicie odrzuca mnie od tej książki... Niby szata nie zdobi człowieka, a tym razem...

bookworm pisze...

Książkę kojarzę i w pewnym sensie mnie przyciąga, ale też w dziwny sposób odrzuca. Jeśli jednak znajdę, chętnie przeczytam, bo tego typu powieści częściej przypadają mi do gustu niż sparawiają zawód.

dm1994 pisze...

Mnie też okładka zbytnio nie zachwyca , tak samo jak i opis książki ale może kiedyś pod jakimś impulsem zechcę ją przeczytać ... ;)

Natula pisze...

Ta książka to chyba nie moja bajka, ale kto wie....

kasandra_85 pisze...

Książka bardzo dobra i również ją polecam:)). A okładka cudowna. Pozdrawiam!!

Elina pisze...

Nie wiem co doprawdy napisać, więc będę musiała się powtórzyć - bardzo bym chciała przeczytać.

A ponadto... bardzo u Ciebie tutaj przyjemnie :) . Z miłą chęcią zaglądam i wyczekuję kolejnej recenzji.

Pozdrawiam

Annie pisze...

Jestem w trakcie czytania i podoba mi się ;) Okładka przepiękna! :)

Soulmate pisze...

Monet! Jeden z moich ulubionych artystów! Kocham impresjonistów tworzących w plenerze ogólnie, wiem że przez to kończyli z udarem itd, ale było warto :) No dobra, żartowałam.
Po Twojej recenzji bardzo chcę przeczytać tę książkę - zrobiłaś mi kurcze smaka, a ja nie mam jak tej książki zdobyć bo wyczerpałam pieniężne limity do wakacji xD Złośliwość rzeczy martwych, że się nie rozmnażają tak jak grzyby (np takie pieniądze, albo książki w bibliotekach, nie mogłyby? :))
Ale to nic, nieważne - czekam na kolejne recenzje książek w tych klimatach. Piszesz świetnie :)

Katarina pisze...

Mnie okładka jednoznacznie kojarzy się z lekturą, szkolną, co wywołuje niechęć. Recenzja ładna i bardzo pozytywna, ale to chyba jednak nie moje klimaty :)

Katarina

UpiornyGroszek pisze...

Lena173: Patrz, jak różne są gusta, bo w moim przypadku jest zupełnie odwrotnie ;) Wszystkim nie dogodzisz.

bookworm: Jak ja znam to uczucie :)

dm1994: Mimo wszystko zachęcam :) Książka przyjemna, chociaż chyba trzeba lubić takie klimaty. Ja uwielbiam :]

Natula: Możesz się miło (lub niemiło ;)) rozczarować ;]

kasandra_85: To właśnie Twoja pozytywna recenzja stała się jednym z czynników, które zadecydowały o chęci lektury. Zdecydowanie nie powinnam wchodzić na Twój blog, za często kusisz.

Elina: Nawet sobie nie wyobrażasz, jaki uśmiech wykwitł na mojej facjacie... Bardzo dziękuję za miłe słowa, od razu się człowiekowi humor poprawia :)

Annia: Nie pozostaje mi nic innego, jak czekać na Twoją recenzję ;) Będę wypatrywać!

Soulmate: W takim razie książkę musisz koniecznie przeczytać! A takiego smaka to ja mam na wiele pozycji, ale primo- pieniędzy brak, secundo- bezcenna mina mamy kiedy widzi powiększający się zbiór :D Ale fakt, książki mogłyby się rozmnażać, przez pączkowanie, splątki czy inne takie.
Co do ostatniego zdania... Powtórzysz to mojej polonistce? Bo kobieta uparcie stawia mi 3 z każdego wypracowania (a tak serio, niestety, humanistycznym umysłem to ja nigdy nie byłam ;]).

Pozdrawiam!

Dosiak pisze...

Temat wydaje się ciekawy, recenzja pozytywna, okładka piękna, nie pozostaje nic innego jak czytać :)

Dominika Anna pisze...

tak, kolejna osoba robi mi wielką ochotę na tę książkę.

biedronka pisze...

Ta okładka mnie tak hipnotyzuje :)
No i każda recenzja coraz bardziej mnie do niej zachęca.:)

Lenalee pisze...

Mam tę książkę do recenzji, muszę się wkrótce za nią zabrać. Okładka jest prześliczna, ale to opis skusił mnie do jej przeczytania. :)

Luna pisze...

Impresjonistów postawiłam sobie na wysokim piedestale, szczególnie Monet'a. Muszę kiedyś przeczytać ;).

Domi pisze...

Szalenie ciekawie piszesz o tej książce, muszę ją przeczytać.

Daria pisze...

Zapisuję już tytuł na listę, bo to książka z gatunku, który lubię, a mnie - jak i Ciebie - w przeciwieństwie do niektórych okładka przyciąga i krzyczy: 'Zabierz mnie ze sobą!' :)

UpiornyGroszek pisze...

Katarina: Naprawdę? Ciekawe skojarzenia :)

Dosiak: Dokładnie, słuszny wniosek :)

Dominika Anna: Nie bez powodu ;)

biedronka: Czyli czas najwyższy samemu przekonać się, czy recenzenci mają rację :D

Lenalee: W takim razie będę na bieżąco obserwować, czy pojawiła się u Ciebie recenzja "Claude i Camille".

Luna: Jeśli faktycznie tak bardzo cenisz impresjonistów, to ta lektura wydaje się świetnie do Ciebie pasować ;)

Domi: Cóż, dziękuję :) I czekam na Twoje wrażenia z lektury.

Daria: Ciekawi mnie Twoja opinia ;) Co do okładki- masz absolutną rację.

Pozdrawiam!

przyjemnostki pisze...

Też najpierw zwróciłam uwagę na piekną okłądkę ;) Miałam ją w rękach, ale ostatnio muszę wprowdzić oszczędności, bo niedługo całą pensję wydam na książki. Dlatego ćwiczę silną wolę i kupuję mniej albo wcale ;)
Mam nadzieję, że kiedyś trafię na tę książkę w moich czytelniczych planach, bo i moja intuicja mówi, że jest wspaniała :)

Pozdrawiam :)

enedtil pisze...

Okładka jest rzeczywiście piękna, książkę wpisuję na listę moich "odskoczników", ale jeszcze nie wiem kiedy po nią sięgnę.

Deline pisze...

Jestem pewna, że sięgnę po tę książkę. "Coś" mnie do niej ciągnie, nie mogę się oprzeć. Dodaję do mojej długiej listy planowanych z nadzieją, że niedługo się na nią natknę.

Pozdrawiam!

Rudzielec pisze...

Okładka śliczna, ale nie wiem czy przeczytam ;)

Katarzyna pisze...

Nie pierwszy raz czytam recenzję tej książki ale jeszcze nie miałam okazji zapoznać się z nią osobiście. Może kiedyś się skuszę.

KamCia pisze...

Świetna recenzja :) Osobiście nie słyszałam zarówno o książce jak i autorce, ale zamierzam to zmienić ;)
Pozdrawiam i dodaję do odwiedzanych blogów :)

LadyBoleyn pisze...

Fakt faktem, okładka jest przepiękna, a opis całkiem zachęcający. Jednak coś mi w tej książce mi nie pasuje i intuicja mi mówi, że jej nie tknę.

[okiem-recenzenta.blog.onet.pl]

Mani pisze...

Chociaż ostatnio zaczytywałam się w "Annie Kareninie", to mimo wszystko nie mam na nią ochoty. Może kiedyś, takie książki czytam bardzo sporadycznie.

Ania pisze...

Okładka rzeczywiście śliczna, ale jeszcze zastanowię się nad przeczytaniem tej książki.

Prześlij komentarz

 
Wordpress Theme by wpthemescreator .
Converted To Blogger Template by Anshul .